Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 036 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Świąteczne kłopoty

środa, 05 stycznia 2011 11:02

Długo nic nie pisałam, bo źle się czułam, a gdy samopoczucie się polepszało to musiałam załatwiac wszystkie zaległe sprawy. 23 grudnia zostałam przyjęta do szpitala na kolejną chemioterapię. Jednak około godz. 11.00 moje serce się zbuntowało - dostałam kołatania serca (puls 200 - 170) wszystko trwało aż do godz. 14.00. Zostałam w szpitalu na obserwacji do rana 24 grudnia. Niestety w tych okolicznościach chemii nie otrzymałam. Cieszyłam się, że wracam do domu na święta. Boże Narodzenie spędziłam wspólnie z rodziną. Najwięcej radości miał oczywiście Mikołajek, który z zapałem ubierał choinkę, nakrywał do stołu a potem z niecierpliwośżcią oczekiwał na prezenty. Po świętach udałam się do szpitala aby ściągnąc płyn, który niestaty znowu się nagromadził (było tego aż 2300 ml). 28 grudnia zostałam przyjęta na chemioterapię i tym razem się udało. Otrzymałam lek. 29 grudnia po południu pojechałam do domu. Niestety następnego dnia dopadły mnie skutki chemioterapii i następne trzy dni spędziłam w łóżku. Dopiero 03 stycznia poczułam się trochę lepiej.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Przed następną chemioterapią

wtorek, 21 grudnia 2010 21:43

Ostatnio nie czułam się najlepiej dlatego nic nie pisałam. Wczoraj byłam znowu w szpitalu, aby sciągnąc płyn, który zbiera mi się w brzuchu. Wkłucie było udane zeszło aż 2150 ml. Dzisiaj czuje się dużo lepiej. Byłam dzisiaj zrobic badania krwi przed następną chemioterapią. Wyniki są dobre. Niestety okazało się, że jutro nie mogę zostac przyjęta do szpitala bo na najbliższą dobę nie ma pełnej obsady pielęgniarskiej i zostane przyjęta dopiero 23 grudnia. Mam nadzieję, że tym razem pompa dawkujęca lek będzie dobrze ustawiona, i że zdążę wrócic na Wigilię do domu


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Pani Ireno!!!

wtorek, 21 grudnia 2010 21:25

Panią Irenę, która wpisała się do księgi gości z prośbą o kontakt proszę o mail na adres darful@wp.pl. Na adres który Pani podała nie mogę wysłac wiadomości 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Po chemioterapii

czwartek, 09 grudnia 2010 21:43

We wtorek 30 listopada zostałam przyjęta do szpitala,  ponieważ nie było miejsc na oddziale dla kobiet położono mnie na oddziale męskim (całe szczęście, że w osobnym pokoju). Wykonano badania krwi, EKG i ECHO-serca. W środę przeniesiono mnie na oddział żeński i około godziny 14.00 podano pierwszą ,dawkę  trabektydyny. Lek miał być podawany przez 24 h, ale z powodu złego wyliczenia kapało aż o 4 godziny dłużej. Podawanie tego leku było dla mnie bardzo uciążliwe, mogłam poruszać się tylko na długość kabla od pompy dawkującej lek (ponieważ pompa miała słabe baterie nie można jej było odłączyć od zasilania bo trzeba było by od nowa programować podawanie leku a nie wszystkie pielęgniarki umiały to robić) całe szczęście, że leżałam na łóżku blisko umywalki przynajmniej mogłam się umyc ale nie mogłam wychodzić do łazienki, pielęgniarki przyniosły mi basen i swoje potrzeby musiałam załatwiać publicznie na sali. W czwartek około godziny 21.00 wróciłam do domu i zaraz poszłam spać. W piątek od rana rozpoczęłam walkę z moim brzuchem, który od dwóch dni nie korzystał z toalety. Około południa poczułam się trochę lepiej. Jednak przez następnych kilka dni nie rozstawałam się z łóżkiem. Miałam bardzo mało siły. W poniedziałek 6 grudnia rozpoczęliśmy dzień bardzo wcześnie rano Mikołajek wstał już o 6.00 rano aby sprawdzić co św. Mikołaj przyniósł mu do bucików. Radości było co nie miara przez chwilę poczułam się zdrowa. Dalsza cześć dnia była mniej udana. Pojechałam do przychodni onkologicznej do mojej pani doktor aby uzgodnić dalszy tok mojego leczenia. Niestety musiałam wystać się w kolosalnych kolejkach do rejestracji WCO i do rejestracji na TK ponieważ musiałam zmienić termin badania gdyż z powodu opóźnienia w podawaniu leku wszystkie terminy uległy przesunięciu. Następnie pojechałam do szpitala aby ściągnąć płyn z brzucha niestety udało się ściągnąć tylko 200 ml. Gdy wróciłam do domu okazało się, że moj mąż musi jechać do szpitala bo ma kłopoty z sercem. Zostałam sama z Mikołajkiem i pełna niepokoju o zdrowie męża. Na szczęście po 2 godzinach przyjechała do nas Teściowa oraz brat męża z żoną. Poczułam się trochę pewniej. Na szczęście po wielu godzinach oczekiwania mąż wrócił do domu przeszedł badania podano mu leki i stan zdrowia okazał się na tyle dobry, że pozwolono mu wrócić do domu. Kamień spadł mi z serca, że nie było to coś bardzo poważnego wymagającego pobytu w szpitalu. W środę po raz drugi pojechałam do szpitala na ściągnięcie płynu z brzucha, tym razem się udało zeszło aż 1500ml. Niestety dzisiejszego dnia brzuch mnie bolał po tym zabiegu. Jednak dzisiejszy dzień przyniósł też dobrą wiadomość wyniki krwi po chemioterapii były dobre, organizm poradził sobie z tym lekiem.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

dobra wiadomośc

poniedziałek, 29 listopada 2010 20:58

Dzisiaj byłam w szpitalu zdjąc szwy po założeniu portu żylnego. Ściągnięto mi też trochę płynu z brzucha bo był już bardzo wzdęty. Po przyjeździe ze szpitala byłam bardzo zmęczona. Dostałam też dobrą wiadomośc, wreszcie dotarł lek dla mnie. Jutro idę do szpitala na podanie pierwszej dawki trabektydyny.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 23 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  62 658  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Galerie

O mnie

Witam wszystkich zainteresowanych moją historią. Jestem chora na raka, ostatnio NFZ odmówił mi dalszego leczenia

Kategorie

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 62658

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Favore.pl

Bloog.pl